Verse 1]
Dzwonek na lekcję, siadam jak najdalej,
Byle mnie nie pytał, byle dotrwać dalej.
„Nic z ciebie nie będzie” — słyszałem od lat,
Jakby kilka złych ocen miało definiować świat.
Ktoś śmiał się na przerwie, ktoś zaczepiał dla żartu,
W głowie tłukłem jego twarz, aż nie miała już kształtu.
Tata pytał mnie krótko: „wszystko dobrze tam?”,
Mówiłem tylko „spoko”, chciałem być sam.
On chyba dobrze wiedział, odpowiedź dobrze znał,
Nie ciągnął mnie za język — po prostu przy mnie trwał.
Myślałem, że za drzwiami zacznie się mój świat,
Dziś oddałbym tak wiele, żeby cofnąć parę lat.
A niech sobie mówią, ja mam już dosyć tych słów,
A już jutro od rana będę ich słuchał znów.
Ale dziś zamykam drzwi i zostawiam ten syf,
Domu strzegę jak w Heroesach królewski gryf.
Nie muszę dziś wygrać każdej pieprzonej wojny,
Nie muszę nic udowadniać — chcę tylko być spokojny.
Dopóki mam do kogo wracać, nieważny jest czas,
Mogą zabrać mi wiele — nie zabiorą mi nas.
Minęło już parę lat — zamiast dzwonka Microsoft Teams,
Zamiast ocen tabelki, target, deadline i sprint.
Już nikt nie mówi, że nic ze mnie nie będzie,
Teraz mówią: „dobrze, oczekujemy więcej”.
Uśmiecham się grzecznie, choć mocno zaciskam pięść,
Bo kredyt sam nie zniknie — ten ciężar trzeba nieść.
Czasem siedzę w aucie jeszcze minutę lub dwie,
Zanim wejdę do domu, zostawię tamten dzień.
Otwieram drzwi do domu, zostawiam świat na boku,
Pies leci pierwszy, jakbym wrócił aż po roku.
Ona pyta: „jak było?” — ja mówię: „szkoda słów”,
I już po chwili wcale nie pamiętam tych bzdur.
A niech sobie mówią, ja mam już dosyć tych słów,
A już jutro od rana będę ich słuchał znów.
Ale dziś zamykam drzwi i zostawiam ten syf,
Domu strzegę jak w Heroesach królewski gryf.
Nie muszę dziś wygrać każdej pieprzonej wojny,
Nie muszę nic udowadniać — chcę tylko być spokojny.
Dopóki mam do kogo wracać, nieważny jest czas,
Mogą zabrać mi wiele — nie zabiorą mi nas.
Za dzieciaka chciałem być jak Goku — numer jeden,
Dziś już wiem, że można przegrać i nie czuć się zerem.
Dziś już trochę lepiej rozumiem wybór Gohana,
Bo nie każda odpuszczona walka to przegrana.
Dziś bardziej niż o sukces boję się stracić czas,
Bo żaden awans nigdy nie zastąpi mi nas.
Chcę wracać wieczorami, słyszeć znajomy śmiech,
I mieć tych samych ludzi, kiedy zestarzeję się.